czwartek, 23 maja 2013

Justyna Kłos: Niecodzienność raz na rok



Podczas tegorocznej Nocy Muzeów, jednym z obranych przez mnie kierunków było Muzeum Harcerstwa. Wybrałam się tam zarówno jako drużynowa, sympatyk oraz obserwator uczestników i rozwiązań zaproponowanych specjalnie na to wydarzenie. W programie oprócz wystaw poświęconych Aleksandrowi Kamińskiemu oraz Wystawy Szaroszeregowej – „Zawiszacy”, muzeum postarało się zaktywizować swych gości. Zaproponowano więc spotkania z harcerzami z Szarych Szeregów, „Atelier powstańcze” – zdjęcia z wykorzystaniem mundurów na wzór zdjęć powstańczych oraz grę w KIM-a – polegającą na wyszukaniu zasłoniętych przedmiotów za pomocą dotyku, zidentyfikowaniu ich, zapamiętaniu i ostatecznie zapisaniu na kartce jak największej ilości. Po przegraniu w KIM-a z moim narzeczonym (11:14 na 21 ukrytych przedmiotów ;)), zaczęłam przyglądać się zwiedzającym i spytałam o motywacje do uczestnictwa w nocno-muzealnym wydarzeniu.


  
            Gośćmi Muzeum Harcerstwa byli, jak nie trudno się domyślić, głównie harcerze, instruktorzy, sympatycy Związku, którzy (podobnie jak ja) stwierdzili, że kiedyś wypadałoby się tu wybrać, wiec czemu nie w Noc Muzeów? Ale nie tylko takie osoby zawitały do Muzeum Harcerstwa. Wraz z nami przekraczały jego próg nieco zakręcone dziewczyny, które troszkę zabłądziły szukając muzeum, którego nazwy nie jestem sobie w stanie przypomnieć. Zdziwiły się, że to nie tu, ale gdy usłyszały od druha stojącego przy wejściu, że mogą sobie zrobić zdjęcie w udostępnionych kostiumach, weszły uradowane. Tak więc znalazło się coś dla każdego – osób „w temacie”, jak też i nie, starszych oraz młodszych.

            Zwiedzający spytani o motywacje do uczestnictwa w Nocy Muzeów zgodnie odpowiadają, że to jest wyjątkowy event – „normalnie, kiedy się żyje z dnia na dzień, nie myśli się o tym, co więcej o istnieniu wielu muzeów nawet się nie wie, nie szuka się, nie ma czasu. Tu miasto podsuwa fajny pomysł na spędzenie weekendu”. Druga kwestia, jaką poruszają zwiedzający, jest fakt, że wiele instytucji organizuje „coś specjalnego”, do czego nie ma dostępu w innym czasie – „jak tu, zwiedzając muzeum normalnie, w jakiś tam dzień tygodnia, nie będzie kombatantów, strojów czy gier.” No i ta wyjątkowa atmosfera – „czuć, że miasto żyje, po prostu to lubię.”

            Choć jako studentka kulturoznawstwa mogłabym spojrzeć na sprawę krytycznym okiem, wcale nie mam na to ochoty. Od 3 lat uczestniczę w Nocach Muzeów i uważam ją za stale najciekawsze majowe-miejskie wydarzenie. Nie zgodzę się z opinią części środowiska muzealników, która nie widzi sensu jej organizowania i wkładanych wysiłków, nieprzynoszących ich zdaniem wiele korzyści. Osobiście do tej pory potrafię wymienić wszystkie miejsca, jakie w ciągu trzech lat uczestnictwa w tym wydarzeniu odwiedziłam i co ciekawego z nich we mnie zostało. To bardzo pozytywna inicjatywa, która, choć wymownie ilustruje negatywne elementy kultury naszych czasów, takie jak codzienne zabieganie, to jednocześnie motywuje do tego, aby ponad ową codzienność się wznieść. Podpisuję się zatem obiema rękami pod głosem moich respondentów!

Więcej zdjęć z tego muzeum:

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz