czwartek, 23 maja 2013

Myroslava Postoyuk: Nocny seans naukowy


 Spacerując Wybrzeżem Kościuszkowskim, natrafiamy na dłuuuuuugą kolejkę, ciągnącą się pod dwupiętrowym dużym gmachem o wielkich oknach, i dużo dalej... Co to jest? No oczywiście, 18 maja – czyli Noc Muzeów w Centrum Nauki Kopernik!


Mamy za kilka minut 20.00, a więc za chwilę zaczną wpuszczać do środka pierwszych chętnych. Ludzie w kolejce się uśmiechają (ponieważ dopiero początek) i rozglądają się dookoła, a jest na co popatrzeć. Uwagę kolejkowiczów, a przede wszystkim najmłodszych gości Kopernika, przyciąga ekran-akwarium, gdzie pływa sobie wieloryb i... gada. Coś opowiada, śpiewa arie operowe, chętnie odpowiada na pytania, zadawane przez mikrofon. Zadaje też swoje, głównie związane z nauką: „A czy wiecie, co to jest prąd?”, „Czy wiecie, jak głęboko mogą zapłynąć takie wieloryby, jak ja?”  itd. Poza tym osobom stojącym w kolejce dostarczają rozrywki też animatorzy, pokazujący różne doświadczenia – np. sprężynę, do której są przywiązane sznurki, i kiedy zakłada się końce tych sznurków na palce i zatyka się uszy tymi palcami, to słyszy się dźwięki kosmosu. Można też zbudować cząsteczkę węgla z kawałków tkanin, nauczyć się tworzyć kwadratową bańkę mydlaną lub spróbować przejść po podświetlonej białej linii, patrząc na nią przez okulary odwracające strony.

Powoli zapada zmrok, mimo to kolejka rośnie, a ja zadaję ludziom pytania – czy są z Warszawy, dlaczego dzisiaj wybrali właśnie CN Kopernik, skoro do udziału w warszawskiej Nocy Muzeów zgłosiło się ponad 200 instytucji kulturalnych, czy byli już tu wcześniej, dlaczego postanowili odwiedzić Kopernik właśnie dzisiaj i co dokładnie oczekują zobaczyć w środku. Przyjrzymy się odpowiedziom. 

 Otóż odpytywani przeze mnie ludzie podzielili się na dwa mniej więcej równe obozy – warszawiaków i gości stolicy. Przy okazji warto zaznaczyć, że do Kopernika w ten wieczór stali w kolejce nie tylko Polacy, lecz także przedstawiciele innych narodowości: Litwini, Czesi, Ukraińcy, Białorusini, Koreańczycy i wielu innych.

Wśród odpowiedzi na pytanie o wybór miejsca spędzania Nocy Muzeów zwycięstwo odniosło stwierdzenie, że Kopernik jest najciekawszym miejscem ze wszystkich zaproponowanych przez Warszawę dzisiaj. Dlaczego? Ponieważ przedstawia „dużo fajnych rzeczy” i ma oryginalną formę zwiedzania – wszystkiego można dotknąć i spróbować. Poza tym popularną odpowiedzią było to, że jest okazja. Część z oczekujących już od dawna planowała wizytę w CNK, ale jakoś się nie udawało: wysokie ceny biletów i długi czas oczekiwania w kolejkach ciągle zmuszały do odkładania odwiedzin. Ta okazja dotyczyła też różnych okoliczności: czy jest się w Warszawie, czy przyjechało się na urodziny i ma wolny wieczór, czy jest możliwość spędzania czasu z przyjaciółmi, czy dzieci wyciągnęły i powiedziały, że to miejsce jest bardzo fajne,czy też zupełnie przypadkowo.

Większość z odpytywanych nigdy nie była w Koperniku wcześniej, czy to ze względu na wysokie ceny biletów, czy to na brak możliwości, czy przez to, że daleko mieszkają. 

Na pytanie brzmiące „Dlaczego przyszli tu Państwo właśnie dzisiaj, na Noc Muzeów, a nie w inny jakikolwiek dzień?” najczęstsza odpowiedź była oczywista – bo jest za darmo. Niektórzy wyraźnie podkreślali, że nie stać ich na bilety wstępu (zresztą, trudno się dziwić : 25 zł za bilet normalny i 16 zł za ulgowy – nie każdy może sobie na to pozwolić). Inni mówili, że jest przecież Noc Muzeów, więc wypadałoby gdzieś pójść i nie można siedzieć w domu. Jeden z odpytywanych nawet liczył na dostanie darmowego gadżetu z tej okazji! Kilka osób zupełnie nie przywiązywało uwagi do ceny biletów lub określonego dnia – po prostu jest fajny dzień, ładna pogoda, nie pada deszcz, a wizyta w Koperniku to ciekawy sposób na spędzenie wieczoru, czy to samemu, czy to w gronie przyjaciół.


Pytanie dotyczące tego, co dokładnie odpytywani oczekują tam zobaczyć chyba było najcięższym. Jedni nie wiedzieli, bo nigdy tam nie byli, a znajomi mówili, że jest cudownie, więc chcą się dowiedzieć.  Drudzy oczekiwali czegoś związanego z fizyką lub chemią (pewna dziewczyna nawet chciała tam zobaczyć coś dotyczące historii). Większość jednak  była za tym, by zobaczyć... dużo fajnych rzeczy. Niektórzy, co prawda, chcieli zobaczyć jakieś konkretne zjawiska lub przedmioty – ktoś szedł przede wszystkim po to, by odwiedzić planetarium, a ktoś planował zobaczyć camerę obscura.

Zmieniam lokalizację – teraz chcę się dowiedzieć, czy ludzie z Kopernika wychodzą usatysfakcjonowani czy też nie. Póki się przemieszczam, korzystam z okazji – częstuję się darmową kawą i cieszę się, że taki pomysł się pojawił u organizatorów akcji.

Jednogłośnie odpowiadano – tak, podobało się. Ktoś odpowiada stanowczo, ktoś też z „ale” w głosie. Co prawda, to „ale” pojawiło się tylko w kilku odpowiedziach – i dotyczyło głównie niedziałających eksponatów. Przykre dla zwiedzających było także to, że nie brakowało im czasu na skorzystanie ze wszystkich proponowanych na miejscu atrakcji. Ktoś stwierdzał, że jest to głównie placówka dla rodzin z dziećmi.  Niektórzy podawali konkrety – że np. podobało się laboratorium chemiczne lub eksponat, gdzie za pomocą powietrza trzeba wrzucić piłeczkę do jednego z trzech kół. Jeden pan nawet zaproponował uzupełnić kolekcję Kopernika o jakieś przedmioty związane z lataniem, np. tunel aerodynamiczny. 


Ze swojej strony mogę powiedzieć, że stanie w kolejce w ciągu 3 godzin (jeden z respondentów zapewniał mnie, że była to najkrótsza kolejka do muzeum w Warszawie tego wieczoru) było tego warte. I mimo ogromnej liczby szalonych kilkulatków, które latają od jednego eksponatu do drugiego, kręcą się, hałasują i dotykają wszystkiego, co się da, udało się mi zobaczyć i nawet spróbować rożnych doświadczeń, od wylewającej się wody pod wpływem głosu, poprzez harfę nie mającą strun, aż po USG na kobiecie z kamienia. 

Zachęcam do odwiedzenia tej niezwykłej jak na polskie realia placówki i uświadomienia sobie, że nauka może być niesamowicie ciekawa. Nie bez powodu misją CNK jest zachęcenie odwiedzających  „do osobistego zaangażowania w poznanie i zrozumienie świata...”. Wydaje mi się, że to im się bardzo dobrze udaje.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz