wtorek, 4 czerwca 2013

Marta Topolewska: Bez kolejki i bez stałej ekspozycji



Podczas tegorocznej Nocy Muzeów Muzeum Etnograficzne cieszyło się wyjątkowo małym zainteresowaniem. Nic nie wskazywało na to, że przy wcześniejszych edycjach była to jedna z najchętniej odwiedzanych placówek. Tym razem nie było potrzeby ustawiania się w kolejce, a miejsce wyglądałoby raczej pusto, gdyby nie grupka studentek socjologii, które przed wejściem do muzeum przeprowadzały szczegółowe ankiety dotyczące uczestnictwa w Nocy Muzeów. Ja również byłam zainteresowana zbadaniem opinii odwiedzających, postanowiłam jednak nie przyłączać się do grupy czyhającej na zwiedzających i poczekać aż socjolożki skończą swoją pracę, żeby nie wzmagać opresyjnej atmosfery przed wejściem.


Ponieważ miałam okazję już nieraz być gościem Muzeum Etnograficznego, zdziwiłam się, widząc, że jest ono niemal całkowicie pozbawione wystaw. W zasadzie wszystkie stałe eksponaty znajdują się obecnie w magazynie, po wielkim remoncie placówki, który zdaje się pochłonął cały budżet, nie pozostawiając środków na ponowne zamontowanie ekspozycji. W jaki sposób postanowiono zatem przyciągnąć zwiedzających w tę szczególną noc? Pomysły były różnorodne i raczej niespójne. Ze względu na organizowane w muzeum Dni Arabii Saudyjskiej można było obejrzeć pokaz tańców arabskich. Na drugim piętrze natomiast odbywały się co godzinę przedstawienia ludowej pantomimy, commedii dell’arte. Dla najmłodszych zorganizowano ciekawe warsztaty muzyczne – ubrane w specjalne kombinezony, dzieci wydobywały z nich dźwięki za pomocą ruchów i starały się dopasować melodię do czytanego przez prowadzącą opowiadania, tak, by jak najlepiej oddać nastrój historii. Na parterze można było także zobaczyć dwie tradycyjne wystawy: „Zwykłe – niezwykłe”, czyli historię powstawania zbiorów Muzeum Etnograficznego, oraz „Unexposed” – sztukę współczesną z Iranu, skupiającą się na problemie praw kobiet.


Obejrzawszy wszystkie przewidziane dla gości atrakcje postanowiłam wrócić przed wejście do muzeum, skąd oddaliły się już poprzednie ankieterki. Rozmawiając z wychodzącymi z muzeum, dowiedziałam się, że dla wielu z nich udział w Nocy Muzeów stanowi coroczną tradycję, jest okazją do spędzenia czasu z rodziną, zmobilizowania się do robienia rzeczy, na które zwykle nie ma czasu w tygodniu, a także na zwiedzanie w przyjemnej atmosferze. Okazało się, że mało kto zauważył brak wystaw stałych, a co więcej, kilka osób stwierdziło, że to nawet lepiej, że ich nie ma, ponieważ dzięki wystawom czasowym można zobaczyć wiele ciekawych rzeczy, a wystawę stałą „zobaczy się raz i nie ma już po co wracać do danego muzeum”. Zaskoczyło mnie, że wszyscy zwiedzający zgodnie wyrażali swój entuzjazm i zadowolenie z wizyty w Muzeum Etnograficznym, zachwycone były zwłaszcza dzieci.


Według mnie nie było to jednak dobrze zorganizowane wydarzenie. Przeszkadzała mi niespójność i chaotyczność atrakcji, jakie zaproponowali organizatorzy. Zabrakło myśli przewodniej, za którą można by podążać i jednego tematu, na który można by pogłębić swoją wiedzę. Nieposiadające swoich reprezentacyjnych ekspozycji, muzeum chciało za wszelką cenę przyciągnąć w tę noc zwiedzających. Jak dla mnie była to nieudana inicjatywa, ale zdaje się, że osób o podobnym zdaniu było tej nocy niewiele.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz