sobota, 14 maja 2016

Idzie noc, pora wstawać

Dziś Noc Muzeów, w Warszawie obchodzona po raz trzynasty. Ponieważ ten blog powstał w 2013 roku na potrzeby relacji z 10. Nocy (zainteresowanych zapraszam do archiwum, tag: Noc muzeów), chciałbym wykorzystać dzisiejszą okazję do reaktywacji Miasta muzeów po przydługim śnie zimowym.

Noc Muzeów, organizowana od 1997 roku pod patronatem Rady Europy w weekend poprzedzający Międzynarodowy Dzień Muzeów (18 maja), to wielkie święto publiczności muzealnej. Na co dzień mówi się w mediach najczęściej o kolekcjach muzealnych i ich eksponowaniu, natomiast w dni poprzedzające Noc Muzeów i następujące po niej uwaga dziennikarzy skupia się na dodatkowych atrakcjach dla zwiedzających i osiąganej dzięki nim frekwencji. Ponieważ to wyjątkowa okazja, żeby mówić nie tylko o "rzeczach muzealnych", lecz także o "ludziach muzealnych", środowiska muzealników coraz częściej wykorzystują Noc Muzeów do przypomnienia o swojej roli w muzeach ("muzea nie działają same") i swojej sytuacji zawodowej ("dziady kultury"). 

Noc Muzeów to jednak nie Dzień Muzealnika i najważniejszymi aktorami tej nocy pozostają zwiedzający, często ku rozpaczy tych, którzy bronią pierwszeństwa aktorów nieludzkich (muzealiów). Istotnie, atmosfera zwiedzania kilku lub kilkunastu miejsc (tyle można zdążyć "zaliczyć" w ciągu jednej nocy, choć propozycji w samej Warszawie jest ponad 200), nie zawsze zresztą będących muzeami, nie sprzyja pogłębionej refleksji nad eksponatami, ale w Noc Muzeum nie chodzi się na wystawę, lecz na zwiedzanie. Co wcale nie kończy się tylko festynem nocnych atrakcji, bo przy okazji można "zagłosować nogami" za czymś lub przeciw czemuś, co może mieć przełożenie na decyzje autorów polityki kulturalnej różnych szczebli.

Takim politycznym gestem może być na przykład wizyta w Muzeum Sztuki Nowoczesnej, które dzisiaj do północy musi opuścić pawilon dawnego sklepu meblowego Emilia. Noc Muzeów to dla MSN punkt kulminacyjny działań rozpoczętych przed tygodniem pod hasłem "Pożegnanie Emilii". Dzisiaj o godz. 23.50 ostatni punkt programu: "opuszczenie Emilii przez publiczność i pracowników Muzeum". To koniec historii MSN w tymczasowej siedzibie w Emilii i koniec gmachu Emilii w tym miejscu (a może w ogóle). Co gorsza, to początek fazy pół-bezdomnego czekania na nową siedzibę MSN na placu Defilad. Nad Wisłą obok Centrum Nauki Kopernik ma co prawda stanąć przywiezione z Berlina "pudło na sztukę", Muzeum pozostanie na parterze bloku przy ul. Pańskiej 3, a zeszłoroczna edycja "Warszawy w budowie" udowodniła, że organizowanie wystaw i wydarzeń poza własną (choćby tymczasową) siedzibą może wprowadzić nową jakość, ale jednak Muzeum na razie wraca do warunków z czasów sprzed ery Emilii. Kto sięgnie po przygotowany przez MSN w 2011 roku - i wciąż wyszukiwalny w sieci - Raport z pierwszych lat działalności, przypomni sobie, że miało być zupełnie inaczej:
Harmonogram realizacyjny, przyjęty w styczniu 2011 roku, przewiduje, że budowa rozpocznie się w pierwszych miesiącach 2013 roku i potrwa 36 miesięcy, zatem otwarcie Muzeum mogłoby nastąpić w połowie 2016 roku
Ale wówczas chodziło o zupełnie inny projekt zupełnie innego projektanta, a harmonogram prac był skorelowany z ówczesnymi staraniami Warszawy o tegoroczny tytuł Europejskiej Stolicy Kultury, który na podstawie decyzji podjętej jeszcze właśnie w 2011 roku przypadł ostatecznie Wrocławiowi. O ile pamiętam z lektury warszawskiej aplikacji konkursowej o tytuł ESK 2016, niedoszły gmach MSN na placu Defilad projektu Christiana Kereza miał zagrać pierwsze skrzypce właśnie... dzisiaj, podczas Nocy Muzeów 2016.

Jak na ironię, mariaż sztuki, europejskości i nowej inwestycji infrastrukturalnej realizować się będzie dzisiejszej nocy gdzie indziej: o godz. 21.00 czeka nas otwarcie placu Europejskiego między kompleksem biurowców Warsaw Spire nieopodal ronda Daszyńskiego. To ma być jedna z tych nielicznych w naszym mieście realizacji miastotwórczych, gdzie z prawnego punktu widzenia prywatny teren ma zadatki na przestrzeń publiczną, pełniącą w dodatku funkcję plenerowej ekspozycji sztuki. Dziś rusza tam m.in. wystawa młodych twórców warszawskiej ASP. Można o tym myśleć jak o marketingu, ale mimo wszystko kibicuję sytuacji, w której inwestor, realizując własne interesy, może wesprzeć również interes publiczny. A jeśli obecność sztuki dobrze działa marketingowo na wynajem powierzchni biurowych, może zechciałby przygarnąć do siebie MSN?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz